Stałam przy kuchennym blacie, przeglądając pocztę, gdy zadzwonił telefon. Listopadowy mrok nad Edmonton zapadał wcześnie. O mało nie pozwoliłam, żeby poszło na pocztę głosową. „Mamo” — usłyszałam…
Zagotowałam wodę na herbatę, gdy zadzwonił telefon. Było tuż po siódmej wieczorem, połowa listopada. Taki mrok, który nad Edmonton zapada wcześnie i zostaje na długo. Stałam przy kuchennym blacie, przeglądając stos poczty, którą ignorowałam od trzech dni. Rachunek za prąd, ulotka z Safeway, coś od księgowej. O mało nie pozwoliłam, żeby poszło na pocztę głosową. … Read more