Są chwile, które wypalają się w pamięci jak piętno w drewnie. Wieczór, kiedy Karin postawiła walizki w przedpokoju i powiedziała, że odchodzi do lepszego mężczyzny, zostanie ze mną na zawsze. Nazwała to najmądrzejszą decyzją swojego życia. Pięć lat później, na dworze na wschód od Ratyzbony, życie udzieliło jej bardzo precyzyjnej odpowiedzi.

Moja matka Erna pracowała całe życie, nie robiąc z tego żadnego przedstawienia. Prowadziła mały warsztat samochodowy w Straubing, który założył mój dziadek, i każdego ranka o 6:30 stawała za ladą. Jej dłonie miały zgrubienia w miejscach, gdzie inne kobiety noszą pierścionki, a ona zawsze pachniała olejem silnikowym i miętową herbatą z termosu. Kiedy mój ojciec umarł, miałem czternaście lat, ani razu nie narzekała.
Po prostu działała dalej. „Mężczyznę nie mierzy się tym, co ma


